rok bez kupowania · styl życia

Pół roku bez kupowania – wrażenia

Cześć Kochani!

Witajcie w kolejnym wpisie z serii Rok bez kupowania. Przyszła pora na podsumowanie czerwca. Ten kto nie czytał jeszcze majowej relacji dotyczącej projektu zero nowych ciuchów i nadprogramowych kosmetyków, znajdzie ją TUTAJ (klik).

Niedawno swoje pół roku świętował blog, który prowadzę, teraz mogę się pochwalić tym, że moje świadome kupowanie również dotarło do miejsca, z którego już trudno zawrócić, co jest dla mnie samej ogromnym sukcesem.

minimalizm-polski-blog

Po raz szósty mogę Wam napisać, że nie kupiłam nic nowego do ubrania. Jeszcze bardziej obrazowo zabrzmi, kiedy napiszę, że od pół roku nie kupiłam sobie żadnej bluzki, sukienki, spodni, ani nic innego, co przyczyniłoby się do powiększenia zasobów mojej garderoby. Kiedyś byłoby to dla mnie niewyobrażalne, teraz jest stanem zupełnie normalnym. Jeżeli chodzi o kosmetyki, to uzupełniłam produkty, które się skończyły lub kończą, a że z czasem nabrałam zdrowego podejścia do kupowania, staram się nie przepłacać i nie daję się nabrać producentom m.in. na ładne opakowanie, w którym kryje się to samo, co w mniej zjawiskowym, a kosztuje dwa lub trzy razy więcej, dlatego, że dany kosmetyk produkuje znana marka. W jednym z przedostatnich postów pisałam o szamponie i odżywce do włosów, na które wydałam zaledwie kilkanaście złotych i nie wynikało to bynajmniej z chęci skrajnego oszczędzania, bo nie to jest moim celem w tym projekcie. Przyznaję jednak, że jest to skutek uboczny ściśle związany ze świadomym kupowaniem i realizacją celu, czyli niekupowaniem ubrań i niepotrzebnych kosmetyków przez okrągły rok.

minimalizm-jak-nie-kupowac

Co dało mi pół roku bez kupowania?

SPOKÓJ, który wynika z posiadania mniejszej ilości rzeczy, minimalizowania materialnych potrzeb i nie uganiania się po sklepach za rzeczami, które przynoszą tylko chwilową satysfakcję. O wiele większą satysfakcję daje mi obecnie świadomość, że jestem wolna od pogoni, którą narzucają nam kolorowe pisma i ekrany, pokazywani w nich celebryci podkręcający sprzedaż firm, z którymi współpracują, jak również otoczenie (wiele osób nadal reaguje zdziwieniem, kiedy słyszą, że od początku roku nie kupiłam sobie nic nowego do ubrania i nie zamierzam tego robić – w gruncie rzeczy, to obserwowanie ludzkich reakcji na to stwierdzenie jest dość zabawne – zwłaszcza w przypadku kobiet).

blog-o-minimalizmie

ŚWIADOMOŚĆ. Wydaje mi się, że zawsze byłam świadomą konsumentką, jednak dzięki projektowi zyskałam jeszcze większy wgląd we własne potrzeby. Ulegając (często podświadomie) wpływom reklam, którymi jesteśmy na co dzień bombardowani nawet tam, gdzie się tego nie spodziewamy, nasze wybory kształtują się w określony sposób czy tego chcemy czy nie. Świadomość siebie i tego, co daje nam radość, ale nie chwilową, tylko długofalową, pozwala nabrać ogromnego dystansu do otaczającego nas świata i narzucanych przez niego trendów.

WIĘCEJ CZASU. Choć generalnie należę do ludzi, którzy nie pogardziliby kilkoma nadprogramowymi godzinami i rozciągnięciem o nie 24-godzinnego dnia, to mimo wszystko mogę stwierdzić, że rok bez kupowania wyposażył mnie w zasoby czasu, które przeznaczam na bardziej wartościowe w swoim przekonaniu działania. A kiedy myślę, że doba jest za krótka, wtedy przypominam sobie, co napisałam TUTAJ (klik).

rok-bez-zakupow

SATYSFAKCJĘ. Kiedyś przynosiły mi ją sytuacje, kiedy nagradzałam się nowym ciuchem, torebką, butami, pierścionkiem itp., teraz jeszcze większą satysfakcję osiągam, kiedy podczas zakupów racjonalizuję swoje potrzeby i opowiadam się raczej za niekupowaniem, stwierdzając, że to jednak niepotrzebne. Pozornie przydatne, ale jednak mogę to zastąpić czymś, co mam. Jako przykład mogę podać sytuację z wczoraj. Na parapecie za oknem mam dwie podłużne, wiklinowe donice, w których co roku sadzę kwiaty. Kiedyś kupowałam ich całe mnóstwo.roslina-minimalizm-polski-blogTe które przekwitły, zastępowałam nowymi. W tym roku tylko w jednej posadziłam rośliny. Jedną czerwoną pelargonię, żółtego jaskra, który już przekwitł i trzmielinę oraz w wolnej części wysiałam nasiona. Ma to być kompozycja na cały sezon, aż do jesieni. Druga donica stała nieruszona z zasuszonymi petuniami i barwinkiem, który nie przetrwał zimy. Taki stan bardzo długo mi odpowiadał, aż do wczoraj…W jednej z kwiaciarni zobaczyłam dziesiątki pięknie kwitnących kwiatów, a kiedy wieczorem sprzątałam mieszkanie, żeby w weekend mieć to już z głowy, w momencie, kiedy spojrzałam na niezagospodarowaną donicę, przypomniał mi się kolorowy obraz z kwiaciarni i stwierdziłam, że jutro się do niej wybiorę. Wcześniej jednak robiłam porządki z kwiatami doniczkowymi, które w moim dążeniu do minimalizmu okazały się być wielkim kłopotem, bo są moją słabością. Spora kolekcja roślin od jakiegoś czasu wydawała mi się za duża. Zredukowałam jej liczbę, sadząc kwiaty po kilka w większych donicach. Problemem były kalanchoe, które, kiedy przekwitną, nie wyglądają już tak ładnie, a ja dostałam aż TRZY sztuki! Wyrzucić szkoda, bo rośliny robią kawał dobrej roboty, aż nagle oświeciło mnie, że wszystkie trzy mogę przesadzić do wiklinowej donicy za  okno, unikając w ten sposób dodatkowych zakupów. Ta prozaiczna historia w prosty sposób pokazuje, jak zmienić się może myślenie, które przekłada się na nasze wybory. Można mieć, ale mniej. Mniej znaczy przecież więcej.zakupy-minimalizm-polski-blogOk, kończę już, bo się strasznie rozpisałam. Prawda jest jednak taka, że zalety płynące z Roku bez kupowania, mogłabym wymieniać jeszcze długo, ale zostawię sobie coś na kolejne miesiące, żeby nie serwować Wam nudy i nie mówić, że znowu nic nie kupiłam 🙂

 

 

 

Jeżeli ten tekst i cały projekt stanowią dla Was jakąkolwiek motywację do niekupowania i zmiany przyzwyczajeń, to koniecznie napiszcie o tym w komentarzach. Z chęcią poczytam:)

Pozdrawiam Was serdecznie!

Iwona

Reklamy

6 thoughts on “Pół roku bez kupowania – wrażenia

  1. Bardzo to szanuję.
    W obecnym pędzie „więcej/szybciej/instagrammin’thisshit” warto zwrócić uwagę na to, że najważniejsze jest to, co w człowieku, a nie to, co na nim 🙂

    Polubione przez 1 osoba

  2. Kupuję mniej, ale nawyku wgapiania się w celebrytów nie zwalczyłam;) zacytuję fragment Twojego wpisu: „jestem wolna od pogoni, którą narzucają nam kolorowe pisma i ekrany, pokazywani w nich celebryci podkręcający sprzedaż firm, z którymi współpracują, jak również otoczenie” i nie jestem wolna od pogoni, wręcz przeciwnie, lubię kolorowe czasopisma i to one pozwalają mi wybrać coś z własnej szafy, porównać, wymyślić jakieś „stylizacje” i dopasować do trendów, abym nie musiała szukać inspiracji w sklepie

    Polubienie

    1. Miałam tutaj na myśli pogoń w sensie „muszę to mieć”, inspirowanie się światem mody to fajna sprawa i absolutnie jej nie neguję:) co innego, kiedy takie inspirowanie się kończy się za każdym razem zakupami…

      Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s