styl życia

Rok bez kupowania – marzec

Cześć Kochani! Witajcie w kwietniu (JUŻ!) 😉

Szczerze, to nie wiem, kiedy minął marzec. Był tak błyskawiczny, że nie zdążyłam napisać podsumowania miesiąca i nieco spóźniona, dziś zamieszczam kolejny wpis z serii Rok bez kupowania. Kto jeszcze nie czytał i nie wie, o co chodzi, może kliknąć TUTAJ.

design-wnetrze-zakupy-meble

W marcu wiele się u mnie działo, był dość zwariowany. Zarówno dużo i mało bywałam w domu, często i rzadko wychodziłam, mało i dużo kupowałam, często jadałam na mieście, często gotowałam w domu, cieszyłam się pierwszymi mocniejszymi promieniami słońca i ciepłymi podmuchami wiatru, bliskością i rozłąką, emocjami i dystansem do nich. Byłam zmęczona, a zarazem pełna energii, wycofana, lecz zaangażowna, zrezygnowana i u skraju sił, a jednocześnie silna i zdecydowana. Sami widzicie… Dziwny był ten marzec…

Ale do rzeczy, bo miało być o kolejnym miesiącu bez kupowania. Zastanawiacie się czy i tym razem się udało? Udało się! Nie wydałam ani grosza na ubrania (dla siebie) i ponadprogramowe kosmetyki. Ale to nie znaczy, że nie kupowałam…

zakupy-galeria-handlowa-pieniadze-oszczedzanie

Na początek ubrania. Kupiłam. Przyznaję. Na wzrost nieco ponad 80 cm, a to znaczy, że nie dla siebie, więc jestem usprawiedliwiona:) W moim otoczeniu przybyło maluszków, co skłoniło mnie do wybrania się do galerii i muszę powiedzieć, że mnóstwo ślicznych rzeczy wpadło mi w oko, przez co trudno było się zdecydować. Kupowałam dla chłopczyka i dziewczynki, więc przegląd asortymentu był całościowy:) Wybrałam kilka ciuszków z H&M uszytych z bawełny organicznej i zakochałam się w kolorach i nadrukach, które nie są typowo dzidziusiowe i oklepane, a wnoszą coś nowego do dziecięcej mody ( bo irytują mnie standardowe różowe „dziewczęcości” i niebieskie „chłopięcości”).

ziaja-krem-do-rak-i-paznokci

Jeżeli chodzi o kosmetyki, to skończył mi się krem do rąk – wcześniej miałam głęboko nawilżający z Evree, ale po zimie moje dłonie potrzebowały czegoś silniejszego (niestety często zapominałam o rękawiczkach). Korzystając z okazji, że kupowałam ubranka dla maluchów, zajrzałam do sklepu firmowego Ziaji. Właściwie, to chciałam tylko zobaczyć, co dokładnie można tam dostać, bo kosmetyki tej firmy średnio lubię, ale okazało się, że mają osobną gablotę z produktami dla salonów kosmetycznych, które zwykle są bardziej intensywne, bo efekt musi być natychmiastowy (tak mi się przynajmniej wydaje). Wśród specjalistycznych produktów zwróciłam uwagę na maskę do rąk. Preparat stosunkowo niedrogi (niecałe 20 zł). Postanowiłam spróbować i nie żałuję. Używam go zamiast kremu do rąk. Od czasu do czasu wcieram większą ilość i czekam, aż się wchłonie. Muszę przyznać, że zdaje egzamin. Tutaj możecie przeczytać recenzję tego kosmetyku przygotowaną przez Agę.

Marzec obfitował ponadto w krótkie wycieczki. Kolejny raz odwiedziłam Palmiarnię w Gliwicach. Nie było jednak czasu, żeby usiąść na ławeczce i cieszyć się zieloną energią roślin. Skończyło się na szybkim przejściu wszystkich ścieżek i równie szybkiej ewakuacji, bo tego dnia Palmiarnia przeżywała oblężenie.

Była też wizyta w Opolu. Dawno tam nie byłam. Spacer miastem. Podziwianie odrestaurowanych kamienic. Wizyta w Vege Quchni, gdzie wsunęłam olbrzymi kawałek tarty ze szpinakiem, serem pleśniowym i jabłkami.

weganskie-przepisy-jedzenie-zdrowieSzybki rekonesans w teatrze im. Jana Kochanowskiego i sprawdzenie czy tamtejsze fotele zyskały równie dobre obicia, jak te z mojego mieszkania – okazało się, że moja kilkuletnia już słabość do żółtego nie jest zjawiskiem odosobnionym…

fotele-design-wnetrze-nowoczesne

fotele-wnetrze-designKolejny na liście był Kraków. Po raz pierwszy deszczowy i zimny, stąd szwędanie się po mieście musiało ustąpić miejsca siedzeniu w cieplutkiej Fabryce Pizzy. Uwielbiam tagliatelle, a tamtejsze z podgrzybkami, ach! Palce lizać! Kolejne smakowe wspomnienie odnotowane :)

deszczowy-krakow-wycieczka

restauracja-pizza-tagliateleA Wam jak minął marzec? Był miesiącem kupowania czy miesiącem bez kupowania?

Pozdrawiam Was serdecznie!

Iwona

Reklamy

3 thoughts on “Rok bez kupowania – marzec

  1. Och, byłaś w moich Gliwicach! ❤ Ale miło! Piszesz, że w Palmiarni byłaś "kolejny raz", a byłaś gdzieś jeszcze w Gliwicach oprócz Palmiarni?
    Fajny wpis, super fotki:) U mnie też podsumowanie marca, ale zupełnie inne niż zwykle, bo u mnie, tak jak zresztą u Ciebie, bardzo było chaotycznie w poprzednim miesiącu… Może kwiecień będzie trochę stabilniejszy 🙂 Pozdrawiam!

    Polubione przez 1 osoba

  2. U mnie akurat miesiące kupowania różnie się układają. Z kolorówką poradziłam sobie bezproblemowo, ale z pielęgnacją mam jeszcze problem. Zużywam i kupuję kolejne opakowania bez szalonych zapasów, ale ciągle ilość tych kosmetyków mnie irytuje. Niestety kapryśna cera wymaga pewnych ustępstw 🙂 Ale! Jest bez porównania niż rok temu.

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s