styl życia

Stanowcze nie dla życia na kredycie

Chyba nigdy nie pojmę, dlaczego ludzie skazują się na takie katusze i zaciągają kredyty, które spłacać będą przez kilkadziesiąt lat a nawet do momentu przejścia na emeryturę, co dopiero brzmi nieprawdopodobnie i absurdalnie zarazem.

Zawsze byłam przekonana, że jeśli mnie na coś nie stać i nie mogę szybko na to oszczędzić, to nawet nie zawracam sobie tym głowy. Wydaję tylko te pieniądze, które mam realnie na koncie. Jak już pisałam tutaj bardzo szybko pozbyłam się możliwości życia na debecie i myślę, że dzięki temu jestem o wiele szczęśliwsza. Kredytom mówię więc stanowcze NIE.

Uważam też, że ludzie, którzy pożyczają duże kwoty pieniędzy, a nie przeznaczają ich na inwestycje, tylko na konsumpcję i „spełnianie marzeń” odbijających sie później czkawką przez długie, długie lata, nie poświęcają temu, co robią głębszej refleksji i w ogóle nie biorą pod uwagę tego czy przyszłość będzie na tyle łaskawa i pozwoli im spłacać długi. To lekkomyślne i lekceważące podejście jest dla mnie ewidentną rezygnacją ze spokojnego życia na rzecz życia w ciągłym stresie, bo na kredycie.

Mam tu na myśli zwłaszcza te osoby, które żyją ponad stan tylko dlatego, że w głowach mają zakodowany schemat zachodniego stylu życia serwowany nam na ekranach, w kolorowych magazynach i przez wielu blogerów, którzy są żywymi nośnikami reklamy – ta zaś od wieków jest dźwignią handlu. Z kolei my jesteśmy bardzo wrażliwi na obrazy, a te wszystkie must have wwiercają nam się w głowę i kierują naszymi pragnieniami, a następnie decyzjami, które niejednokrotnie podejmujemy w emocjach.

Wmawia się nam, że potrzebujemy super duże mieszkania spod ręki architekta,  nowoczesną elektornikę, mega szybki internet (najlepiej z kilku źródeł, bo zawsze znajdzie się operator z szybszym), luksusowe samochody prosto z salonu, albo nawet używane, ale żeby każdy członek rodziny miał swój, bo to wygoda przecież. My bez zastanowienia w to brniemy i z każdym rokiem chcemy więcej i więcej, a to co mamy wydaje nam się niewystarczające, banalne, nie robiące wrażenia. Aż w końcu stajemy się nieszczęśliwi, bo myślimy, że tylko rzeczy to szczęście nam dadzą.

Gdyby jednak zmienić panujące wokół schematy, te sztywne konstrukcje myślowe, które mówią nam, jak być powinno i zmuszają nas do wielu wyrzeczeń, pracy po godzinach, albo łapania wszystkiego, co tylko przyniesie dodatkową gotówkę, żeby utrzymać te wszystkie dobra i jeszcze mieć na nowe – czy nie wydaje się wam, że wtedy bylibyśmy bardziej szczęśliwi? Spokojniejsi, zadowoleni z tego, co mamy. Bez gonitwy i bez tej całej chorej paranoi nakręcanej przez koncerny, grupy kapitałowe i inne podmioty, którym zależy tylko i wyłącznie na tym, żeby wmawiać nam, że ciągle potrzebujemy czegoś nowego, bo moda tak szybko się zmienia, a jeśli za nią nie nadążamy, to wypadamy z gry.

Co z tego, że mieszkasz w pięknym, przestronnym mieszkaniu kupionym na kredyt lub w domu zbudowanym za pieniądze banku, kiedy każdej nocy przed zaśnięciem zastanawiasz się czy w tym miesiącu starczy ci na ratę kredytu i żałujesz, bo choć stać cię było na 50 m2, ty pragnąłeś 100, by czuć się królem we własnym życiu.

Czy nie lepiej znaleźć dla siebie swój własny model życia i nie kopiować zachowań sąsiadów zza ściany czy przyjaciół. Tak, to wcale nie takie proste żyć po swojemu. Trzeba być odpornym na krytykę i wszelkie objawy niezrozumienia, ale wydaje mi się, że satysfakcja płynąca z beztroski i wolności, jaką daje życie bez kredytu jest wartością, której nic nie zastąpi. Daje większe bezpieczeństwo i komfort życiowy. Bo czy coś złego jest w tym, by mieć mniej, ale zawsze tyle, na ile cię stać? Bez podnoszenia poprzeczki do granic wyobrażalności.

Ale to wy decydujecie. Każdy za siebie. Albo smycz i uwiązanie, albo niezależność.

Ja już zdecydowałam i wiem, że życie na kredycie stanowczo nie jest dla mnie.

Jeżeli przegapiłeś, to zerknij też na to:

Już nigdy nie powiesz, że nie masz czasu

Szanuj siebie i swoje pieniądze

Szafa wg zasady “cztery pory roku” – zalety

Możesz też polubić Mieć Mniej na Facebooku.

Pozdrawiam,

Iwona

Reklamy

12 thoughts on “Stanowcze nie dla życia na kredycie

  1. no niestety, kto nie urodził się w bogatej rodzinie, bez hipoteki ani rusz :(… ale z drugiej strony zamiast płacić te same pieniądze na wynajem, lepiej inwestować je w swoją hipotekę i swój własny kącik.
    Ale kredytom chwilówkam itp rzeczywiście trzeba powiedzieć stanowcze NIE. Nigdy nie zrozumiem np ludzi którzy co roku przed Świętami Bożego Narodzenia biorą kredyt, żeby urządzić świeta, bo nie mają kasy a potem cały rok spłacają go z ogromnymi odsetkami… przy czym święta nie są aż taką niespodzianka, bo zdarzają się co roku i nawet bardzo biedna rodzina dałaby radę na nie oszczędzić, gdyby zaczęli odkładać na ten cel comiesięcznie od powiedzmy lipca… Krew mi się burzy jak widzę w grudniu w tv te wszystkie reklamy – 1000 euro od ręki …

    Polubione przez 1 osoba

    1. Dziękuję za zabranie głosu w dyskusji. Chwilówki to bardzo dobry przykład. Ludzie jednak ulegają, a później wiele miesięcy gimnastykują się, by je spłacić. Z kolei inwestowanie fortuny w Święta to kolejny temat rzeka… Jestem zdania, że lepiej, by było skromniej, ale głębiej i bardziej wartościowo. Odnośnie kredytu na mieszkania piszę poniżej w komentarzu skierowanym do Kejt.

      Lubię to

  2. Ja się przymierzam do kredytu bo podobną kwotę daje miesiecznie za wynajem. Myślę przyszłosciowo, planuję mieć kiedyś dzieci i te dzieci, już nie bedą musiały brac kredytu, ani wynajmowac, bo bedą miały coś własnego – własnie dzięki moim decyzjom. Nie bedę miec problemów z zasypianiem, bo pieniadze tak czy siak muszą wyjść z konta, wiec lepiej niech idą na spłate raty. Generalizowanie i ocenianie ludzi jest nie na miejscu, zwlaszcza na forum publicznym.
    Nawet jesli ktoś weźmie kredyt na podróż marzeń, a potem bedzie go musiał spłacać, to co z tego? Każdy jest kowalem własnego losu. Tego typu artykuły wcale nie zmienią podejścia ludzi do kwestii „posiadania”, bo jak wiadomo taką mamy naturę, że „wszystko wiemy najlepiej” i Pani widzę też wszystko wie najlepiej, ale każdy powinien wiedziec najlepiej co jest dobrego dla niego, a nie dla wszystkich dookoła, w momencie kiedy nie znamy człowieka, jego sytuacji życiowej, jego planów celów i marzeń i zwykłego „widzimisię”. Pozdrawiam, Kasia

    Lubię to

    1. Kejt, dziękuję Ci za zabranie głosu. Szczerze mówiąc, to spodziewałam się komentarzy w tym tonie, bo nie żyję w oderwaniu od rzeczywistości i wiem, jakie realia panują w naszym kraju. Zauważ jednak, że w tytule tekstu nie napisałam „Stanowcze nie dla wzięcia kredytu” a „Stanowcze nie dla życia na kredycie”. Nie każdy ma takie zdroworozsądkowe podejście jak Ty czy ja i realizuje swoje realne potrzeby. Jest całe mnóstwo osób, które cały miesiąc przeżywają na debecie, bo wpadły w spiralę długów. Z pożyczek i kredytów opłacają nie tylko bieżące potrzeby, ale także zachcianki, które tak naprawdę nie są im do niczego potrzebne, bo w rzeczywistości uwiodło ich życie celebrytów i za wszelką cenę chcą ich naśladowac, nawet nie zdając sobie sprawy z tego, że mają problem. Pomyśl, że może właśnie ktoś taki przeczyta ten tekst i da mu on siłę, żeby zrobić w swoim życiu porządek i na nowo czerpać z niego radość.

      Lubię to

  3. Różne miałam ‚finansowe’ przeboje, zanim doszłam do momentu, w którym jestem. Po wyjeździe za granicę na początku mocno się zachłysnęłam tym wszystkim, co było dostępne na wyciągnięcie ręki.
    Mówię nie lekkomyślnemu zadłużaniu się na realizowanie zachcianek. Jednak zdecydowałam się na kupno własnego M, inwestując w to prawie wszystkie swoje oszczędności oraz biorąc kredyt na pokrycie reszty ceny. I śmiało mogę powiedzieć, że była to jedna z lepszych decyzji w życiu.

    Lubię to

  4. Jestem jeszcze w takim wieku, że nigdy nie brałam pożyczki, bo zwyczajnie nie miałam takiej potrzeby i mam nadzieję, że nigdy nie będę musiała. Jednak patrząc na moje otoczenie, nie byłabym tak krytyczna do brania pożyczek, które zaciągane są ze świadomością późniejszej wypłacalności, przyczyny nie oceniam, bo dla mnie coś może być zachcianką, a dla tego kogoś może to być pilna potrzeba. Jednak ogólnie zgadzam się z postem i jego myślą przewodnią, warto zachować zdrowy rozsądek w tej kwestii 🙂

    Pozdrawiam Cię kochana!

    Polubione przez 1 osoba

  5. jeszcze rozsądny kredyt na mieszkanie rozumiem-ale nie taki na 130 %, bo jest się gołym i wesołym a chce się mieć 5 pokoi i ogródek. Ale kredytów na wakacje, święta,ciuchy-tego nie rozumiem już zdecydowanie.

    Lubię to

  6. Zgadzam się z tym, że wiele osób wpada w pętlę kredytową i nie rozumiem kompletnie kredytów na zakupy, prezenty, komunię itp. Jednak co do mieszkań to już inna historia. Oczywiście, że jeśli nie mamy kilku źródeł przychodu, niepewną sytuację, to branie kredytów, które potem powodują życie na styk jest bez sensu. Jednak jak inaczej kupić mieszkanie? Tych, co o tak zarabiają po kilkadziesiąt czy kilkaset tys miesięcznie jest mnie, a wynajem ? Często jest droższy od raty kredytu, nie jest możliwe urządzenie wg naszych gustów, po to, by czuć się dobrze, a uważam, że dom to nasza przystań. Poza tym jeśli mam wolne środki to wolę je często zainwestować w inne rzeczy, a kredyt okazuje się wtedy być najtańszy. Kwestia priorytetów, oceny sytuacji obecnej i patrzenia w przyszłość

    Lubię to

  7. Świat sprawia, że wszyscy mają poczucie, że na wszystko zasługują i wszystko mogą mieć bez wysiłku – wystarczy wziąć kredyt. Ta łatwość sprawia, że większość ludzi nie zdaje sobie sprawy, jak niewiele kosztuje nie branie kredytu, nie kupowanie zbednych rzeczy i zarabianie na niezbędne, a dopiero później ich zakup. To łatwe, ale przedstawiane jest jako niemożliwe i wiele osób wierzy właśnie w to.

    Lubię to

  8. Bardzo mądry wpis! Zdecydowanie podpisuję się pod nim rękami i nogami. Kredyt to jak mawia mój Luby – niewolnictwo XXI wieku. Nie daj boże niech podczas kredytu na 35 lat ( żeby zamieszkać w wielkim domu ) podupadnie człowiek na zdrowiu, bądź wydarzą się inne rzeczy, które spowodują że nie będziemy mogli go spłacić. Ja wiem, że niektórzy powiedzą ze czasem nie ma wyjścia , albo ze tak jest łatwiej. Sama jestem w sytuacji gdzie ciężko ruszyć do kolejnego etapu życia, jednak uzbrajam się w cierpliwość, bo dążymy oboje do celu jakim jest ciasne ale własne M bez kredytu.
    Pozdrawiam! 🙂

    Lubię to

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s