styl życia

Jak znacząco zmniejszyć liczbę kosmetyków?

Cześć!

Dziś chciałabym skupić się na temacie ograniczania liczby posiadanych kosmetyków. Od razu wyjaśniam, że chodzi o kosmetyki, których używamy oraz o te, które kupujemy na zapas, zamrażając w nich swoje pieniądze.

Moja kosmetykowa historia

Od zawsze każda wizyta w drogerii kończyła się dla mnie kompleksowymi zakupami, bo jakże nie skorzystać z super promocji na szampon do włosów, tusz do rzęs czy szminkę. Zdarzało się tak, że przy kasie, kiedy pani kasjerka recytowała kwotę do zapłaty, doznawałam szoku. Chwilowe uczucie dyskomfortu było od razu wypierane. Błyskawicznie byłam w stanie w sposób bardzo racjonalny wytłumaczyć sobie owe ponadplanowe zakupy. W mojej głowie pojawiały się następujące hasła:

  • przecież to wszystko jest mi potrzebne
  • taka super promocja tak rzadko się zdarza
  • wszystko, co kupiłam na pewno się przyda
  • wszystko przecież zużyję
  •  zapas tego (tutaj wstaw jakiś kosmetyk) to podstawa, bez niego nie wyobrażam sobie życia
  • dzięki dzisiejszym zakupom, następnym razem wydam mniej
  • mnóstwo pieniędzy jednak zaoszczędziłam – większość kosmetyków kupiłam w promocyjnych cenach.

Chaotyczne kosmetykowe zakupy

Moje wizyty w drogerii zawsze tak wyglądały – i wiem, że wiele dziewczyn podobnie reaguje na promocje kosmetyków, wystarczy trochę poobserwować otoczenie podczas przechadzania się pomiędzy półkami w sklepie. Wśród zachowań dominują:

  • kupowanie bez zastanowienia
  • kupowanie pod wpływem emocji, bo coś jest tanie
  • kupowanie bez określonego wcześniej planu, czyli bez sporządzenia listy zakupów.

Wszystko to przeszłam na własnej skórze. Moje kosmetykowe zapasy dorobiły się nawet osobnej szafki nazywanej potocznie … będziecie się śmiać… DROGERIĄ!!! 😉

Była to lokalizacja bezbłędnie rozpoznawana  przez mojego M. Kiedy pytał, gdzie schować to czy owo, dodatkowe tłumaczenia i dokładne określenia, która to szafka były zbędne. To jednak już tylko przeszłość.

„Puste denko”

Kiedyś w internecie natknęłam się na akcję „puste denko” (mam nadzieję, że nie pomyliłam nazwy). Jej głównym przesłaniem było zużywanie kosmetyków do ostatniej kropli. Prowadziło to do stopniowego schodzenia z nadmiaru rozpoczętych opakowań. Dopiero po zużyciu kremu czy innego specyfiku otwierało się nowy produkt. Akcję szybko zaadaptowałam na własny życiowy grunt i powolutku liczba kosmetyków, które posiadałam, głównie tych otwartych i niewykorzystanych do końca, zaczęła się stopniowo zmniejszać.

Sporo rozpoczętych tubek oraz cała masa kolorówki trafiła niestety do kosza, bo termin ważności miały już dawno za sobą.

jak-ograniczyc-liczbe-kosmetyków

Tylko jedna sztuka – to możliwe!

Korzystanie z pojedynczych sztuk kosmetyków do „danego zadania” (krem do twarzy, szampon, odżywka do włosów, żel pod prysznic itd.) stało się dla mnie nawykiem.

Zaczęłam też mniej radykalnie traktować napisy na etykietach. Często zdarza mi się na przykład używać mydła w płynie jako żelu pod prysznic, tym sposobem, można mieć 2 w 1. Oprócz tego nie mam już kilkudziesięciu lakierów do paznokci we wszystkich kolorach tęczy. W końcu po latach uświadomiłam sobie, że posiadanie tak dużej ich ilości nie może się udać, bo z czasem wysychają i później już nie nadają się do niczego. Analizując wcześniejsze lata, zdałam sobie sprawę z tego, że jeszcze nigdy nie wykorzystałam całego opakowania lakieru do paznokci, a to oznacza, że niepotrzebnie wydawałam na nie pieniądze i niestety… wyrzucając zaschnięty lub rozwodniony lakier, zatruwałam środowisko. Aktualnie wybieram 2 ulubione kolory i bezbarwną odżywkę, co daje wynik 3 sztuk. Wszystkie też zużywam do ostatniej kropli i nie wyobrażam sobie inaczej.

Drogeria to sklep jak każdy inny…

Krytyczne spojrzenie na „kosmetykową” dziedzinę życia sprawiło przy okazji, że teraz do drogerii wchodzę tylko po te kosmetyki, które w ciągu kilku dni się skończą. Już nie robię zapasów. Nie mam takiej potrzeby. Nie ulegam też promocjom. Świadome podejście do zakupów nauczyło mnie, że zawsze coś jest w promocji, dlatego nie ma sensu szaleć. Wyjątek robię tylko dla produktów, których używam od lat i wiem, że nadal będę ich używać, wtedy kupuję maksymalnie dwie sztuki – jedną, bo kończy mi się ta w domu i drugą na zapas. Dodam też, że nigdy nie odwiedzam drogerii tylko dlatego, że są promocje.

I wiecie co jeszcze… nie potrafię opisać jak satysfakcjonujący jest fakt, że moje pieniądze pozostają w portfelu, zaś w łazience panuje estetyczny minimalizm i kosmetyki w nadmiarze nie są poupychane, gdzie się tylko da.

Kochani, mam nadzieję, że udało mi się przekazać Wam kilka cennych spostrzeżeń.

Jeżeli uważacie, że tekst ten może komuś pomóc rozwiązać jego problemy z nadmiernym kupowaniem kosmetyków, śmiało udostępniajcie go tym osobom.

 

Pozdrawiam Was serdecznie,

Iwona

 

 

 

 

Reklamy

6 thoughts on “Jak znacząco zmniejszyć liczbę kosmetyków?

  1. Bardzo mądry post Iwonko! Zgadzam się w pełni, ale to już chyba rutyna, bo mamy bardzo podobne poglądy! 🙂 Ja również wykorzystuję kosmetyki do ostatniej kropli, nawet dziś, mimo, że mam nowiutki podkład, to tarmosiłam jak głupia obecne opakowanie, by wyrzucić je już całkiem puste.. 🙂 Masz rację z tym, że warto zachować zdrowy rozsądek, jeśli chodzi o promocje, fakt, zawsze jakieś promocje się trafią, jak nie w tej drogerii, to w innej..
    Do tego co napisałaś, od siebie dodałabym to, że warto jest dać sobie parę dni na przemyślenie, a właściwie parę dni na niemyślenie o produkcie, który chcemy kupić. Po tych kilku dniach emocje mogą już nam opaść i możemy zdać sobie sprawę, że nie potrzebujemy danej rzeczy 🙂

    Tekst super, czekam na kolejne!
    Pozdrowionka, miłego tygodnia!

    Kasia

    Polubione przez 1 osoba

  2. Iwona widzę, że zrobiłaś ogromny postęp:) Super, że posty z denkami czy jak ja to nazywam „zużyte” zainspirowały Cię do zmiany. Oby tak dalej i mam nadzieję, że Twój wpis otworzy też oczy innym.

    Polubienie

  3. Świetny i przydatny tekst zwłaszcza dla tych, którzy chcą ograniczać ilość rzeczy. Sama mam czasem z tym problem, ale też wielką potrzebę ograniczania nadmiaru bodźców i w ogóle wszystkiego;) Fajny blog, będę tu zaglądać!

    Polubienie

  4. Kiedyś kosmetyki były moim konikiem – do drogerii zaglądałam jak tylko zmieniały się promocje. Kilka balsamów i żeli pod prysznic, kilkanaście szminek i palet cieni, a nawet kilkadziesiąt lakierów do paznokci. Teraz myślę o tym z przerażeniem, ale pozbycie się takich zapasów zajęło mi rok. Rok zużywania, oddawania i totalnego znudzenia tym, co nagromadziłam. Ale udało się 🙂 Teraz zakupy są przemyślane, a do zapasów podchodzę podobnie do Ciebie.

    Polubienie

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s